Rynek szkoleń: przyszłość należy do edukacji hybrydowej
Klienci mają dziś różne preferencje. Jedni cenią sobie szkolenia zdalne, inni wolą uczyć się stacjonarnie. Szkolenia hybrydowe dają im to, co najważniejsze: możliwość wyboru – mówi Magdalena Oleksiuk, dyrektor EY Academy of Business.
W okresie obostrzeń spowodowanych pandemią koronawirusa na popularności zyskały szkolenia online. Najpierw były one jedynym rozwiązaniem, z czasem jednak ta forma edukacji spodobała się wielu osobom. Natomiast ci, którzy jej nie polubili (lub nie chcą zmieniać swoich przyzwyczajeń) preferują powrót do Sali szkoleniowej. Firmy muszą dostosować się do oczekiwań klientów i wypracować model szkoleń hybrydowych, podczas których część uczestników przebywa na sali, a część łączy się na szkolenie online z dowolnego miejsca. Szkoleń hybrydowych nie należy mylić ze znanym od dawna blended learning, czyli programem, w którym wiedza częściowo jest przekazywana w bezpośrednim kontakcie z trenerem, a częściowo w systemie e-learningowym.
Czego oczekują klienci?
O tym, czy wybrać szkolenie online czy stacjonarne decydują nie tylko osobiste preferencje klienta, ale także jego sytuacja życiowa. Jeśli uczestnik pracuje w open space, a w domu nie ma możliwości skupienia ze względu na domowników, chętnie skorzysta z sali. Jeśli ma mało czasu na dojazdy lub woli uczyć się w wybranym przez siebie miejscu – nauka zdalna będzie dla niego idealnym rozwiązaniem. – Często podczas dłuższego, trwającego kilka dni szkolenia klient przenosi się z jednego trybu w drugi. Na przykład zaczyna uczyć się stacjonarnie, by w kolejnym spotkaniu uczestniczyć już zdalnie – mówi Magdalena Oleksiuk.
– Wybór opcji zależy również od rodzaju szkoleń. Przy szkoleniach finansowych uczestnicy częściej decydują się na wersję online. Wersja stacjonarna popularna jest w przypadku szkoleń dla działów HR czy z zakresu soft skills, gdzie wymagana jest większa interaktywność. Choć i te szkolenia trenerzy dostosowali do formuły online i dla zachowania warsztatowego charakteru zajęć wiele z nich zostało wzbogaconych o nowe narzędzia. Warto dodać, że szkolenia organizujemy w wersji hybrydowej nawet wtedy, gdy na sali jest tylko jeden uczestnik – dodaje dyrektor EY Academy of Business.
Na tych samych prawach
Nie ma lepszej i gorszej formy edukacji – zarówno w szkoleniu zdalnym jak i stacjonarnym mamy do czynienia z tym samym customer experience. Aby tak się stało, bardzo ważna jest strona techniczna. Liczy się przede wszystkim dobre nagłośnienie (jeden średniej jakości mikrofon nie wystarczy), odpowiednie ustawienie miejsc na sali, by uczestnicy z różnych grup widzieli siebie nawzajem oraz osobę, która właśnie zabiera głos. Z tego względu w pomieszczeniu powinny pojawić się dodatkowe kamery, tak by trener mógłby się zwracać do obu zespołów. Szkolenia hybrydowe najlepiej organizować w pomieszczeniach zapewnianych przez organizatora. Sale hotelowe czy konferencyjne w biurowcach często nie mają jeszcze odpowiedniego wyposażenia. Dostęp do sprzętu biurowego czy kawy już nie wystarczy.
Sale szkoleniowe muszą spełniać też wymogi bezpieczeństwa i reżimu sanitarnego. – Nasze pomieszczenia są na tyle duże, że przy zachowaniu warsztatowego charakteru zajęć, bez problemu możemy stosować zasady dystansu społecznego. Stosujemy też maseczki, zwłaszcza w częściach wspólnych – mówi Magdalena Oleksiuk.
Przede wszystkim interaktywnie
Pierwsze szkolenia zdalne były bardziej statyczne. Więcej w nich było elementów wykładu niż ćwiczeń. Dziś to się zmienia. W szkoleniach hybrydowych organizowanych przez EY ważne jest wykorzystywanie takich programów, które umożliwiają lepszą interakcję między uczestnikami. Wyposażone są one np. w pokoje, w których klienci mogą pracować w podgrupach, internetowe flipcharty, na których pracują zarówno uczestnicy zdalni jak i stacjonarni. Można tam zapisywać wnioski, zmieniać je, skreślać. Na ekranie komputera możemy również rozwiązywać zadania i analizować przykłady. Wszystkie materiały dodatkowe, tworzone wirtualnie w czasie szkolenia przez uczestników, są zapisywane. To ogromna wartość dodana, którą doceniają klienci. Na niektórych platformach, takich jak Zoom, trener może zadać pytanie, na które uczestnicy odpowiadają przez głosowanie. W jednym z programów jest również możliwość wypełniania ankiet z poziomu telefonu. Testy osobowości, które do tej pory klienci wypełniali na kartach, obecnie przeniesiono do specjalnie zaprojektowanej dla EY platformy online. – Narzędzi jest sporo, ciągle szukamy nowych. Mamy dobry feedback od klientów. Niektórym jest łatwiej się przystosować, inni podchodzą do technicznych rozwiązań z dozą niepewności. Mija ona z czasem. Nasi trenerzy są przygotowani, że na zajęciach znajdą się osoby, które używają tych narzędzi po raz pierwszy – mówi Magdalena Oleksiuk.
Siła trenera
O ile szkolenia hybrydowe są wygodniejsze dla klienta, dla trenera mogą być one sporym wyzwaniem. – Widzimy ogromną otwartość trenerów, którzy odważnie dostosowali się do nowej sytuacji. Chcą słuchać, są podatni na zmiany i nowości, mimo że scenariusze szkolenia hybrydowego są trudniejsze do zaprojektowania i wymagają ciągłych przekształceń i ulepszeń. Jako firma cały czas się uczymy, a ze szkolenia na szkolenie stajemy się coraz lepsi – dodaje dyrektor EY Academy of Business.